Dataset Viewer
Auto-converted to Parquet Duplicate
audio
audioduration (s)
10
20
text
stringlengths
33
440
drugi w mniemaniu 偶e honory bliskie n臋dzny w istocie nadziej膮 si臋 cieszy tymczasem kiedy los szcz臋艣cia zagrodzi i tron nie wesprze i mierno艣膰 zaszkodzi
rzadki si臋 w szcz臋艣ciu statecznie osiedzia艂 艣lepej fortunie nie potrzeba wierzy膰 gdy si臋 o kocie wybornym dowiedzia艂 myszkom fawor贸w kr贸l nie chcia艂 powierzy膰 zgin臋艂y myszki z dobrym swoim bytem mruczys艂aw kotek zosta艂 faworytem
zacz臋ciem wojny bynajmniej nie 艣pieszy nowe zaci膮gi wzmacnia stare cieszy szpiegi tymczasem oznajmuj膮 wiernie co si臋 w kruszwicy z gryzomirem sta艂o jak ko艂o niego ju偶 by艂o mizernie co przed kichaniem co potem si臋 dzia艂o
po wszystkich nosach ciemierzyca wierci kicha xi臋偶niczka kichaj膮 dworzanie kicha kr贸l senat panowie i panie pozna艂 偶e 艂aska bog贸w oczywista gryzomir z wi臋z贸w uwolnion na stosie
go 偶aden bynajmniej nie n臋ci艂 zt膮d si臋 odwag膮 zt膮d sztuk膮 wykr臋ci艂 艣wi臋ta mi艂o艣ci kochanej ojczyzny czuj膮 ci臋 tylko umys艂y poczciwe
gdybym by艂 kr贸lem lub ja艣nie wielmo偶nym chcia艂bym mie膰 serca s艂ug albo poddanych mi艂o艣膰 powszechna czyni cz艂eka mo偶nym stawia w korzy艣ciach nieoszacowanych na c贸偶 si臋 przyda rozkazywa膰 trwo偶nym czyli偶 nie lepiej mie膰 obowi膮zanych
rzuca si臋 w rzek臋 mimo gro藕ne wa艂y coraz to bardziej wzmagaj膮cej burzy zimnem przej臋ty i prawie zmartwia艂y i lubo ca艂y firmament si臋 chmurzy krzepi si艂 s艂abo艣膰 animusz wspania艂y czy si臋 nad flukta wznosi czyli nurzy po pracowitym l膮dem wod膮 biegu na po偶膮danym przecie偶 stan膮艂 brzegu
stara przypowie艣膰 strach ma wielkie oczy mo偶naby jeszcze doda膰 i偶 ma skrzyd艂a r膮czej ni偶 zaj膮c w kniei poza sieci nasz kr贸l gryzomir nie bie偶y lecz leci
trucizn膮 kraju s膮 grzechy monarsze dw贸r pa艅ski 藕r贸d艂em wyst臋pk贸w lub cnoty lud w obieraniu prosty i mniej baczny g艂upio zdziwiony na wy偶sze obroty
zsinia艂e usta twarz zmarszczona ca艂a oczy zapad艂e we 艂bie si臋 jej 艣wic膮 p贸艂tora tylko z臋ba w g臋bie mia艂a pozna艂 z postaci zaraz czarownic膮 jeszcze i z potu nie otar艂a czo艂a a tu艣 m贸j go艣ciu straszliwie zawo艂a
trunkiem si臋 wielkie dusze upodla艂y leszk贸w i mieszk贸w on na z艂e przemieni艂 boles艂aw z m臋ztwa okrzykniony 艣mia艂y miodem kijowskim cnoty wykorzeni艂 poleg艂 na uczcie przemys艂aw wspania艂y gdy si臋 w rogo藕nie do kufla nie
prawi godzin臋 i drug膮 w 偶wawo艣ci a gdy bynajmniej do ko艅ca nie zmierza tyle wymow膮 obfit膮 sprawi艂a i偶 wszystkich nawet kompana u艣pi艂a
wiele czyni膮 szkody s艂uszna niech winny co zepsu艂 nagrodzi mniejsz膮 si臋 przez nie publiczne dochody w gumnach stodo艂ach na 偶ywno艣ci schodzi
tymczasem baba po zgas艂ym kaganku ku miejscu czar贸w jako mo偶e zmierza nie obesz艂o si臋 w podr贸偶y bez szwanku nie raz 艂opat膮 o drzewa uderza ju偶 si臋 zbiera艂o prawie ku poranku budzi膰 si臋 le艣ne zaczyna艂y zwierza gdy ko艅cz膮c drog臋 kt贸r膮 przedsi臋wzi臋艂a na 艂ysej g贸rze szcz臋艣liwie stan臋艂a
a kiedy o rzeczy wa偶niejsze zachodzi sprawa natenczas poznawa膰 ka偶demu mo偶na b臋dzie kt贸ra strona lepiej w rozs膮dek w dzielno艣膰 obdarzona wzmaga si臋 ha艂as zamiast rady wrzawa gryzomir ledwo usiedzi na tronie
kot z miejsca umkn膮艂 i troch臋 wyboczy艂 leci szczur obces lecz znag艂a uj臋ty pazurmi za kark tak a偶 si臋 zamroczy艂 gdy si臋 raz jeszcze miota膰 偶wawie kusi艂 kot go za szyj臋 porwawszy udusi艂
powag臋 swoj臋 nadaremnie wdawa ka偶dy jak 偶eby przysi膮g艂 swojej stronie nakoniec z miejsca pierwszego powstawa ratujcie wo艂a ojczyzn臋 przy zgonie krzykn臋li niechaj ginie wolno艣膰 przesz艂a i tak si臋 rada senatu
nieborak贸w znosili skromnie tak przeciwne losy a w nasyceniu nie czyni膮cy brak贸w coraz dostatni膮 zwiedzaj膮c karbon臋 p臋dzili w bogu 偶ycie umartwione tam wpo艣r贸d ser贸w szynek i ozor贸w kr贸l mysz gryzomir przebywa艂 spokojnie
uprzejme serca wiernego ziemia艅stwa przyjmowa艂 karmi膮c tych co mu s艂u偶yli nie dla potrzeby odbiera艂 te datki by艂 bowiem nader obfity w dostatki
czego偶 ciekawo艣膰 babia nie wy艣ledzi kontenta przeto 偶e si臋 jej uda艂o przy rannej zorzy niepotrzebna 艣wicy na swej 艂opacie jedzie do kruszwicy
s艂awmy autora z kt贸rego bierzemy gdy wod臋 pijem 藕r贸d艂o uwie艅czajmy nie s艂usznie wielcy ma艂ymi gardziemy to za duchowny obrok wszystkim dajmy szcz臋艣liwy kto wdzi臋k wraz z po偶ytkiem z艂膮czy艂 b膮d藕cie 艂askawi jam pracy doko艅czy艂
gdzie mi臋kkie serce tam rozum nie nada czeg贸偶 p艂e膰 pi臋kna kiedy nie doka偶e mimo tak wielkie p艂ci naszej zalety my rz膮dzim 艣wiatem a nami kobiety
szczodre w obfitych darach przyrodzenie na jego dobro pr贸偶no si臋 sili艂o 偶a艂owa艂 wody gdy gasi艂 pragnienie s艂o艅ca nie lubi艂 偶e darmo 艣wieci艂o pas艂y si臋 w gumnach szczury niesko艅czenie a zbo偶e w styrtach butwia艂o i gni艂o
cud nies艂ychany lud ca艂y zawo艂a dusza filusia pie艣ni nasze s艂yszy zrazu strwo偶ona lecz potem weso艂a xi臋偶niczka ro艣ci st膮d zgub臋 dla myszy
ka偶dy j膮 wielbi i ka偶dy jej s艂ucha piszcz膮cy nar贸d znag艂a rozproszony do najwy偶szego rz膮dcy si臋 ucieka majestat jego w gnieznie po艂o偶ony tam monarchowie myszowscy od wieka ubezpieczeni b臋d膮c z ka偶dej strony od zgrai kot贸w mieszkali zdaleka
bodajby 艣wieci艂 szcz臋艣liwy wiek z艂oty kiedy astrea mieszka艂a na ziemi pod s艂odkiem jarzmem ulubionej cnoty szczero艣膰 czyni艂a wszystkich przyjaznemi nie przykrzy艂y si臋 ustawne k艂opoty ani 艂udzi艂a chciwo艣膰 wdzi臋ki swemi
kanclerz natychmiast powa偶ny i stary trzykro膰 odkaszln膮艂 i oczy zamru偶y艂 zdj膮艂 z garbatego nosa okulary nad膮艂 si臋 zwyk艂ej wspania艂o艣ci u偶y艂 rzek艂 zatem
lata膰 jestto na tuzie czerwiennym pisano ile g艂贸w tyle sposob贸w my艣lenia przez co potomnym wiekom zna膰 dawano jak towarzystwo trudne do zgodzenia
zawo艂a porwie za klatk臋 trz臋s膮c si臋 jak zmija gryzomir jak m贸g艂 tak si臋 w niej u艂o偶y艂 siedzi w k膮ciku i w k艂臋bek si臋 zwija powsta艂 nakoniec 艂apki na krzy偶 z艂o偶y艂 niech mnie twa zemsta rzecze nie zabija na twe us艂ugi 偶ycie b臋d臋 艂o偶y艂
porwie si臋 ze snu na po艂y zmartwia艂y s艂yszy na g贸rze coraz wi臋ksz膮 wrzaw臋 obiega zamek zwo艂uje dw贸r ca艂y chc膮c jak膮偶kolwiek mie膰 z niemi rozpraw臋
kiedym by艂 m艂odszy i jam te偶 w臋drowa艂 co i z drugiemi to偶 si臋 ze mn膮 dzia艂o nie razem pr贸偶nej w艂贸cz臋gi 偶a艂owa艂 nie raz sposob贸w i w膮tku nie sta艂o
ta by艂a wada myszy nieszcz臋艣liwych kiedy si臋 z sob膮 zacz臋艂y pasowa膰 fatalny przyk艂ad mi臋sza je i 艂udzi nauczy艂y sie niezgody od ludzi
w dziwactwie swojem popiel niestateczny coraz odmienia艂 wyuzdane ch臋ci nikt si臋 nie wa偶y艂 by膰 kr贸lowi sprzeczny ch臋膰 zysk贸w pewnych do podchlebstwa n臋ci
swojskich zwierz膮tek rodzaj wieloraki rozkoszne nawet wiewi贸rki nie skacz膮 milcz膮 papugi niegdy艣 rezolutne igra膰 ma艂peczki zapomnia艂y smutne
czas zacz膮膰 powie艣膰 o skutku przegranej i goni膰 myszy pierzchaj膮ce z pola zostaj膮 wszystkie w trwodze nies艂ychanej gdy z oczu swego utraci艂y kr贸la
do nas nale偶y wszystko rezolwowa膰 prawa stanowi膰 dobre a z艂e znosi膰 i je藕li cierpim mysz stowarzyszenie w wi臋kszej by膰 od nich powinni艣my cenie
jeden drugiego bystrem okiem mierzy widzi kot szczura niezmiernej postaci wprz贸d si臋 do zwyk艂ych udaje pacierzy szczur mniej nabo偶ny nic serca nie traci wtem tak go nagle z impetem uderzy i偶 ledwo 偶yciem walki nie przyp艂aci
wtem postawione zwierciad艂o postrzega patrzy a偶 nowe stoj膮 w oczach dziwy zl膮k艂 si臋 d艂ugiego nast臋pc贸w szerega ka偶dego obraz uwa偶a prawdziwy
rycerze moi wsp贸艂 bracia bole艣ni bardzo艣my ma艂o w tej wojnie wsk贸rali widz臋 p艂acz zamiast tryumfalnych pie艣ni a naco偶e艣cie z placu uciekali
gryzander co by艂 popiela pie艣cid艂em nieul臋kniony na kocie pazury m臋偶nych rycerz贸w godny by膰 prawid艂em straszny z postaci straszny z armatury wiedzie lewego skrzyd艂a wojowniki gryzomir 艣rednie ustanawia szyki
nacisk doktor贸w chorego otacza ten radzi ch艂odzi膰 贸w ka偶e ogrzewa膰 tamten surow膮 dyet臋 naznacza drugi tucznemi potrawy nadziewa膰
spokojnie czczych wspania艂o艣ci nie szuka艂 pozor贸w a dar贸w bo偶ych u偶ywaj膮c hojnie kiedy us艂ysza艂 smutnych orator贸w kt贸rzy mu wie艣ci przyniesli o wojnie zwo艂uje rad臋 i nim zasz艂o s艂o艅ce ju偶 wyprawione sztafety i go艅ce
pad艂 艣mierci 艂upem przyk艂ad kociej cnoty zgin臋艂y wdzi臋ki zgin臋艂y pieszczoty 艂zami rumiane oblewa jagody smutna xi臋偶niczka a przy nij dw贸r ca艂y
t艂umi膮 si臋 w mnogich aplauzach odg艂osy czcz膮ce milczenie miejsce pochwa艂 bierze 偶e nam opatrzno艣膰 najwy偶sza udziela najja艣niejszego monarch臋 popiela
kantor cho膰 guza dosta艂 wpo艣r贸d czo艂a gdy postrzeg艂 偶e szczur w艣r贸d latarni dyszy porwa艂 go znag艂a i ju偶 raduje si臋 偶e tak膮 zdobycz dla xi臋偶niczki niesie
filu艣 rozkoszny mi艂y i przyjemny filu艣 w pokojach co ustawnie go艣ci艂 w uciesznych skokach sztuczny i foremny filu艣 co nigdy w swem 偶yciu nie po艣ci艂 w oddaniu mi艂ych kares贸w wzajemny nie jeden amant skrycie mu zazdro艣ci艂
pewnieby by艂a z臋bami zgrzyta艂a do guse艂 zatem i czarodziejstw s艂awnych skrz臋tnie si臋 baba natychmiast udaje cyrku艂 na ziemi kre艣li z liter dawnych szepce pod nosem dzikie rzeczy baje rzuca p臋k zio艂ek czarami zaprawnych z偶yma si臋 siada i znowu powstaje
pr贸偶ne okrzyki echa powtarza艂y ka偶dy z nich inn膮 wzi膮艂 przed si臋 zabaw臋 wszyscy si臋 dawnych obietnnic wyrzekli wszyscy w nieszcz臋艣ciu od pana uciekli
takie nieszcz臋艣cie dobrych kr贸l贸w czeka nie by艂 w ich liczbie popiel rozpieszczony sam wojn臋 zacz膮艂 a z placu ucieka nieprzyjacielskiem zbli偶eniem strwo偶ony
rozleg艂e pola i 偶yzne oblewa gop艂o jezioro wiekopomnie s艂awne zdobi膮 go cieniem ponadbrze偶ne drzewa brzozy topole buki starodawne ptactwo rozliczne tam schronienie miewa i echo wrzaskiem sprawuje zabawne
tak dewotk臋 szwanki cudzej cnoty nie tak dworaka faworyt sprz膮tniony jak gdy xi臋偶niczka skoro tam przybieg艂a monarch臋 myszy w swych r臋ku postrzeg艂a
niem senatora owego poznaje kt贸ry 偶e pana pochlebstwy nie gubi艂 dw贸r si臋 nim brzydzi艂 i on go nie lubi艂 zap艂aka艂 popiel na to widowisko bardziej gdy mu si臋 贸w rzuca pod nogi
ledwo co sko艅czy艂 weso艂e okrzyki mi艂e szemrania natychmiast powsta艂y tak gdy po mrozach s艂oneczne promyki rze藕wi膰 wszczynaj膮 艣wiat zimnem zmartwia艂y ciep艂e nieznacznie powstaj膮 wietrzyki topi膮 si臋 zlekka lodowe kryszta艂y
偶e wie艣膰 prawdziwa i dowodne cuda nikomu o tem w膮tpi膰 si臋 nie godzi jak偶e ma w druku znale艣膰 si臋 ob艂uda z xi膮g staro偶ytnych wszak prawda wychodzi co za dziw czasem 偶e szczurom si臋 uda a wreszcie gdy to nikomu nie szkodzi wierzmy z posp贸lstwem a 艣miejmy si臋 w ciszy
okrzyki trzoda nikczemna roskosznie si臋 pas艂a przy s艂odkiem brzmieniu przyjemnej muzyki miedziane bramy uwie艅cza艂y r贸偶e a nimf orszaki by艂y twierdzy str贸偶e
kanclerz zabrawszy co zyska艂 z piecz臋ci poszed艂 w 艣wiat czeka膰 co si臋 dalej stanie marsza艂kom czujno艣膰 wypad艂a z pami臋ci senat pot臋pi艂 przesz艂e panowanie hetman wzi膮艂 pretext prywatnych niech臋ci nie sta艂o miodu uciekli
nie dosy膰 na tem 偶e gard艂em skarani myszego wojska wszystkie niewolniki nie do艣膰 偶e b臋d膮c z ojczyzny wygnani 艣wiat 偶a艂o艣nemi nape艂niaj膮 krzyki nieutulona w 偶alach swoich pani ustawne ojcu podaje supliki 偶eby si臋 w zem艣cie powzi臋tej nie leni艂 i ca艂y rodzaj myszy wykorzeni艂
ta dzie艂 odwa偶nych sprawczyni od wieka zwyci臋ztwem tylko ha艅b臋 mo偶em zmaza膰 co mog膮 szczury czas teraz pokaza膰 nowe posi艂ki id膮 nader liczne mam wiadomo艣ci o tem niew膮tpliwe
ten lekki ci臋偶ar rzuca w ka偶de strony spuszcza unosi zastanawia chwieje 艣wieczka wypad艂a papiery si臋 zdar艂y trzyma si臋 sznurka rycerz wp贸艂 umar艂y
fortuna wed艂ug swojego zwyczaju odj臋艂a wszystko ledwo unios艂 偶ycie im surowszego dzi艣 losu doznawa tym 艣mielej ze mn膮 wraz przed wami stawa
nie bez przyczyny pobudza艂 do zgody od dawnych bowiem czas贸w na przemiany szczur贸w i myszy z艂膮czone narody wsp贸lnie si臋 gryz艂y a cho膰 wszystkie stany traci艂y przez to ojczyste swobody przecie偶 duch z艂o艣ci niepohamowany
los kt贸ry wa偶y stan wszego stworzenia natychmiast stawi艂 szale swoje z艂ote los co wyrok贸w swoich nie odmienia i w jedno jarzmo wsprz臋ga z艂o艣膰 i cnot臋 fatalny kotom wyrok zaginienia na mruczys艂awa da艂 a wtem ochot臋 uj膮艂 i dzielno艣膰
r臋ce niewie艣cie rzucaj膮 wrzeciono tarcze pociski piastuj膮 w cholerze mruczys艂aw kontent zbiera swoje koty i do dzie艂 s艂awnych dodaje ochoty
zrazu si臋 zdaje baba nieu偶yta posta膰 j膮 dalej pokorna zmi臋kczy艂a jak do niej trafi艂 dalej si臋 go pyta wtem gdy ciekawo艣膰 sw膮 uspokoi艂a wypuszcza z klatki a w 艂ask臋 obfita dzieln膮 pomoc膮 wi臋藕nia ucieszy艂a
kr贸l pan nasz chce m贸wi膰 偶a艂o艣nym g艂osem monarcha zawo艂a smutne poddani og艂aszam wam wie艣ci dot膮d was strzeg艂em w pocie mego czo艂a
nie mieli czasu do przemowy wodze taka z艂o艣膰 obie wojska zdejmowa艂a rozpacz wzajemna nie my艣li o trwodze mi臋sza si臋 w kup臋 wojsk gromada ca艂a gryz膮 si臋 wzajem zapaleni srodze od wrzasku pisk贸w a偶 ziemia zadr偶a艂a
a dziel膮c z panem w艂adz臋 tronu 艣lisk膮 sobie rz膮d dali a jemu nazwisko zamiast odg艂osu wojennego has艂a s艂ycha膰 tam by艂o same biesiadniki ochota m臋偶na zupe艂nie wygas艂a i zapomniane marsowe okrzyki
przesz艂e przypadki gdy dobrze pami臋ta zmy艣la gryzomir 偶e ma zawr贸t g艂owy 偶egna si臋 przeto z bab膮 pokryjomu a sam piechot膮 w臋druje do domu
pami臋膰 spo艂braci w srogich bitwach leg艂ych 艂zami nape艂nia zap艂akane oczy zemsta pot臋pia umys艂 zbyt spokojny mi艂o艣膰 ojczyzny wstr臋t czyni od wojny
ja si臋 tymczasem powr贸c臋 do myszy zrazu si臋 trowo偶y ca艂e zgromadzenie i dziwna powie艣膰 przytomnych obesz艂a coraz si臋 wzmaga wi臋ksze zadziwienie mniej ju偶 zaprz膮ta i wygrana przesz艂a
nie masz choroby takowej na 艣wiecie kt贸raby swego lekarstwa nie mia艂a wy co umys艂y ludzkie leczy膰 chcecie patrzcie jak wasza usilno艣膰 zuchwa艂a nadto jest maxym moralnych a przecie nie wiele dzielno艣膰 m臋drc贸w dokaza艂a kiedy艣my w szcz臋艣ciu wszystko idzie snadnie w
fortuna kroki stawiaj膮c niebaczne przypadkiem tylko sk艂ania si臋 i rz膮dzi cho膰 jej wyroki p艂oche i dziwaczne przecie偶 to czyni膰 musim co os膮dzi w momencie wzruszy膰 zdo艂a stany znaczne i lubo w swoich procederach b艂膮dzi przecie偶 cho膰 s艂aba i 艣lepa i g艂ucha
patrze膰 si臋 nawet na bitw臋 zdaleka nie 艣mie twierdzami cho膰 ubezpieczony zemdlony prac膮 strudzony w ucieczce upi艂 si臋 miodem i zasn膮艂 na
obszernie zatem powiada膰 zacz臋艂a o przesz艂ej wojnie jej ca艂ym porz膮dku zk膮d si臋 nasamprz贸d nieprzyja藕艅 powzi臋艂a jak mo偶na by艂o zabie偶e膰 z pocz膮tku co ka偶da strona czyni膰 przedsi臋wzi臋艂a sz艂y dalsze dzie艂a pasmem z tego w膮tku
ju偶 kogut g艂osem swoim przerazliwym p贸艂nocn膮 艣wiatu por臋 zapowiedzia艂 wskr贸艣 przera偶ony okrzykiem wrzaskliwym gryzomir w klatce ledwo co dosiedzia艂
zwadz膮 zasiad艂a rada wybrana w艣r贸d wiela przysz艂o kolejno dawa膰 wszystkim zdanie uwielbia pierwszy monarch臋 popiela czci wiekiem z艂otym s艂odkie panowanie umys艂u swego tajemnic udziela jakby zako艅czy膰
twardym snem zdj臋ty stoj膮cy przed sob膮 widzi otrutych stryj贸w orszak smutny byli ci niegdy艣 narodu ozdob膮 nieprzyjaciele w艂adzy absolutnj
nasz臋 gnu艣no艣膰 zyska艂y swobody a 偶e niekarno艣膰 krymina艂y rodzi kiedy si臋 偶ywi膮 krwaw膮 nasz膮 prac膮 niech znaczn膮 summ臋 do skarbu zap艂ac膮
hardo艣膰 w zamys艂ach swoich pop臋dliwych s膮dzi na o艣lep i p艂ocho nagania pan wszystkim winien wszystkim w odpowiedzi dla czego偶 winien bo najwy偶ej siedzi
nie przykrzy w艂asnym ho艂downikom ani swemu monarsze wzajemnie poznani lekkie daniny jako znak podda艅stwa w dni wyznaczone do niego nosili schaby s艂oniny specya艂y pa艅stwa dawali ch臋tnie na co si臋 zdobyli
niesko艅czenie pi臋knie偶to przecie patrza膰 na 艣wiat z g贸ry widzie膰 rzek kr臋ty i miast po艂o偶enie gmach贸w r贸偶nice i architektury cieszy si臋 umys艂 na samo wspomnienie gdyby co widzia艂 艂askawie objawi艂 i pisarzby si臋 i czytelnik bawi艂
ju偶 si臋 ku krajom sarmackim przybli偶a snuj膮 si臋 r贸偶ne my艣li na przemiany stan smutny prawej rado艣ci ubli偶a cieszy pielgrzymstwa termin po偶膮dany
garstka si臋 tylko zosta艂a popio艂u smutne ostatki wybornego kota skrz臋tnie przytomni do kupy zbieraj膮 a 偶e najwi臋kszych wielbie艅 godna cnota wszyscy filusia pochwa艂y 艣piewaj膮
was teraz zebra艂 i zgromadzi艂 aby艣cie z艂emu skutecznie zabiegli nie czas aby si臋 jeden z drugim wadzi艂 rozumiem 偶e艣cie to samo postrzegli
nie tak mnogo艣ci膮 straszny jak wyborem mruczys艂aw swoje animuje koty wzywa do s艂awy i punktu honorem wzbudza poddanych do wojennej cnoty gryzomir wzajem tym偶e id膮c torem swym wojownikom dodaje ochoty
starsze zdradliwej boj膮ce si臋 klatki stoj膮 jak wryte na ka偶de wzruszenia umys艂 strwo偶ony w polu czy u p艂ota w oczach im stawia drapie偶nego kota
zapomnia艂 my艣li膰 o losie zdradliwym lecz wkr贸tce wi臋cej jeszcze si臋 dowiedzia艂 skoro koguty piania zako艅czy艂y drzwi si臋 natychmiast znag艂a otworzy艂y wchodzi dziwotw贸r baba przestarza艂a co si臋 bawi艂a dot膮d nad granic膮
chocia偶 go mn贸stwo myszy zewsz膮d 艣ciska pe艂ne ju偶 trup贸w s膮 pobojowiska gryzos艂aw m艂odszy brat monarchy myszy co prawym skrzyd艂em wojska zawiadowa艂 przez adjutanta gdy o tem us艂yszy co hetman dzikich kot贸w dokazowa艂 natychmiast szybkim krokiem idzie w ciszy
艣ciany dziurawe wiatr 艣wiszcze jak w rynku przez dach deszcz leci bo gonty obdarte przy piecu stara k膮dziel na niej prz臋dza a w ka偶dym k膮cie ub贸stwo i
kto co opu艣ci艂 a kto za艣 przyczyni艂 kto by艂 mniej winny kto bardziej zawini艂 dopiero kiedy przysz艂o w szczeg贸lno艣ci wylicza膰 dzie艂a ka偶dego rycerza jakie z obustron by艂y zajad艂o艣ci jak czyni膰 z sob膮 nie chcia艂y przymierza
co niegdy艣 prawa obowi膮zek 艣cis艂y sarmat贸w sercem i my艣l膮 kierowa艂 a zagrzewaj膮c wspania艂e umys艂y w oczach ca艂ego 艣wiata dystyngwowa艂 popiel odrodny przez swoje wymys艂y skazi艂 wszetecznie i z gruntu popsowa艂 nic nie pomog艂y cnoty przodk贸w starsze
nie w moc szczeg贸ln膮 lecz w wielo艣膰 znaczniejsze myszy bra膰 prymu nie chc膮 sobie dawa膰 lubo si臋 zdajem by膰 w postaci mniejsze nie st膮d o zdaniu trzeba rozeznawa膰 rzek艂y
tamten a偶eby daremnie nie siedzia艂 chwali lub gani co drugi powiedzia艂 przychodzi zbiera膰 wota rozstrzelane a偶eby wiedzie膰 co skonkludowali na wz贸r umys艂贸w zdania pomi臋szane pokaza艂o si臋 i偶 darmo gadali
stara si臋 ka偶dy cho膰 z dalekiej strony a偶eby na dzie艅 stan膮艂 naznaczony najprz贸d powa偶n膮 dworzan贸w gromad臋 i radnych pan贸w a偶eby uraczy艂 kr贸lewsk膮 dla nich sprawuje
co 艣piewacie bohatyr贸w dzie艂a i 艣wiat dziwicie cudy rozlicznemi je藕li was s艂awa ich wielka uj臋艂a i praca kt贸r膮 stali si臋 zacnemi pozw贸lcie nuci膰 to co przedsi臋wzi臋艂a nie muza zdj臋ta duchami wieszczemi ale wierszopis pracuj膮cy w ciszy
nie raz z bitego toru w p臋dzie zboczy zdaje si臋 widzie膰 okropne straszyd艂a wraca si臋 staje i znowu poskoczy aby unikn膮艂 zdradliwego sid艂a
nowy laur przyda膰 do innych obfitych kot my艣li szczura gdy zuchwa艂o艣膰 karze pierzchaj膮 z p贸艂k贸w rycerze zmi臋szani sami na placu zostali hetmani
us艂ysza艂 swoich g艂osy przerazliwe rominogrobis nagle zadziwiony kiedy za艣 hufce zobaczy艂 pierzchliwe now膮 natychmiast z艂o艣ci膮 rozjuszony ku tamtej stronie pazury straszliwe zwraca a 艣wie偶ym 艂upem roz艂akniony tym wi臋ksz膮 jeszcze zajad艂o艣膰 wywiera szarpie w kawalce na sztuki rozdziera
twojej m膮dro艣ci przyczyny i 艣rodki przysz艂e i przesz艂e 艂膮cz膮 konjunktury przem贸w a ca艂y nar贸d ludzki w ciszy z respektem twoje wyroki us艂yszy
rycerz zawo艂any pad艂 gryzomira m臋ztwem pokonany
End of preview. Expand in Data Studio
README.md exists but content is empty.
Downloads last month
32