text
stringlengths
0
12.4k
- Niepodejrzane mam ci się…? – Saeko wyraźnie plątała się trochę językiem – Aaa moszeeee ty jesteś… ten, nooo…. gej? – ten docinek boleśnie ukłuł męską dumę Takashiego.
- Nie, ale… sempai, ja nie wiem…
- Noooo juuu… - Saeko położyła rękę na jego głowie, naciskając w dół. Stała przed nim na schodach z uniesioną spódniczką, a katana leżała niedaleko. A co mi, pomyślał Takashi, opadając na kolana i delikatnie, językiem dotknął ciepłego łona Saeko. Ta westchnęła, opierając się mocniej o poręcz. Spódniczka opadła, okrywając głowę Takashiego. Zaraz potem znalazła się na niej jedna z rąk Busujimy, która przyciskała ją.
Lizał ją najpierw po wierzchu, potem zaś delikatnie rozchylił palcami pączki jej kobiecości, wsuwając język do środka. Saeko odchyliła głowę do tyłu, jej długie, błękitne włosy opadały na plecy. Lizał coraz szybciej jej szparkę, od góry do dołu, pijąc jej soki, które coraz intensywniej płynęły. Gdy dotknął językiem jej łechtaczki, Saeko wydała z siebie przeciągły jęk. Takashi wystraszył się nawet, że może to ściągnąć tutaj Ich. Busujima przyciskała go do siebie mocniej. Czuł, jak jej ciało drży.
- Ohhh… - westchnęła głośno – Nooo… dodobrzzee…
Takashi słyszał kiedyś, że to najlepszy i najszybszy sposób, aby dać kobiecie orgazm, dlatego lizał jeszcze intensywniej. W końcu poczuł, jak jej ręka zaciska się na jej głowie jeszcze mocniej. Ciałem Saeko poruszył dreszcz, gdy doszła, pokrywając twarz Takashiego swoimi sokami.
- Mghgmmm… semmpaiii – Takashi starał się wysunąć głowę spod jej spódniczki, ale nie mógł, bo jej dłonie trzymały go. Zlizywał resztę jej soków, dając jej dodatkową rozkosz.
- Nooo… napijesz się do…? – spytała, pozwalając mu wreszcie się podnieść. Takashi oddychał cięko, ocierając mokrą twarz.
- Ta… tak, dziękuję, sempai, a teraz…
- No tooo terazz… - Busujima opadła na kolana – Ja ci zrobię dobrze, chłopie – to mówiąc, rozpięła Takashiemu rozporek. Czuł, że trzyma w rękach jego sztywnego już członka, chłopak wolał się nie ruszać, wiedząc, że pijana Saeko mogłaby nawet przez przypadek zrobić z niego kastrata. Poza tym, Rei to Rei, ale o tym, że Busujima sempai zrobi im loda, marzyła chyba większość uczniów liceum. Saeko otworzyła szeroko usta i objęła wargami sterczący męski członek Takashiego. Przesuwała rytmicznie głowę w przód i w tył, pokrywając go swoją śliną. Takashi poczuł lekki dreszcz, kiedy wzięła w dłoni jego jądra, masując je. Na szczęście nie urwała ani nie zmiażdżyła ich przez przypadek. Położył ręce na jej głowie, wsuwając je pod jej długie włosy.
- Ohhh… sempai – westchnął, kiedy Saeko robiła mu loda. Patrzył na jej piersi, wystające spod cienkiej, białej bluzki. Były takie duże, a kiedy się poruszała, podskakiwały rytmicznie. Takashi nie mógł oderwać od nich wzroku. Było mu tak dobrze. Chociaż pijana jak bela, Saeko obciągała mu tak, że zapomniał już o wszystkich okolicznościach całej sprawy. Jej pełne, ciemne wargi zaciskały się na jego członku. Czuł, że długo tego nie wytrzyma. Wyprostował się, dochodząc w jej ustach.
- Glurrrrppp… - policzki Busujimy wydęły się, ale dziewczyna połknęła jednak wszystko. Gdy otworzyła usta, niewielka struga nasienia zmieszanego z jej śliną spłynęła po jej wargach i brodzie. Wytarła ją szybko i opierając się o poręcz schodów, podniosła się.
- Nooo tooo… kwiita… - zrobiła krok do przodu, ale nogi najwyraźniej poplątały jej się. Runęła przed siebie. Takashi w ostatniej chwili złapał ją w ramiona. Nie była ciężka. Jak na jej wzrost i siłę, była nawet całkiem lekka. Złapał ją pewniej i zaczął nieść. Saeko oparła głowę na jego piersi, mrucząc coś, czego nie rozumiał. Ale z kolei jej piersi miały tuż przed nosem. Trudno mu było oderwać od nich wzrok. Tak, były jak marzenie. Chciałby ich dotknąć.
- Ojjooojojojojoj! – krzyknął, gdy jego noga, zamiast na deskach podłogi, oparła się o leżącą na ziemi butelkę. Oczywiście, wywinął kozła, a spoczywająca w jego ramionach Saeko poleciała do góry. W ostatniej chwili udało mu się wyhamować upadek i nie uderzyć głową o podłogę, kiedy nagle opadła na niego Busujima – sempai, przygniatając do ziemi. Jej niebieskie oczy patrzyły prosto w jego oczy z wyraźnym zaskoczeniem.
- Co… jakkk… - spytała, po czym nagle, bez zapowiedzi czy ostrzeżenia, rozpięła płaczącymi się palcami bluzkę. Jej duże, pełne piersi, okryte barwnym, granatowo-różowym stanikiem, zawisły nad twarzą Takashiego.
- Duuszznooo tu, Komurrrro-kkkun, nieee? – spytała, ale on nie odpowiedział, wpatrzony w te dwa cuda balansujące ledwie kilka centymetrów od jego twarzy. Zaraz potem jego oczy przykrył stanik, który rozpięty spadł z jej piersi. Zsunął go szybko, podnosząc się i przyciskając twarz do jej piersi. Były takie ciepłe i miękkie. Saeko objęła go i przytuliła.
- Noo… juuu… dopsszee… Komurrro-kun… dopsze… - powtarzała, podczas gdy on całował jej piersi. Odkąd ją spotkał, marzył po kryjomu, aby to zrobić, ale oczywiście musiało to pozostać w sferze jego marzeń. Teraz, kiedy wreszcie pojawiła się szansa, nie miał zamiaru rezygnować. Jej dłonie głaskały jego głowę, kiedy on ssał jej twarde sutki.
- Busujima-sempai, ja… - powiedział, kiedy podniósł głowę. Ale Saeko, nie mówiąc ani słowa, wstała, po czym zsunęła z nóg spódniczkę i zaraz potem zdjąła majtki i rzuciła je obok. Pochyliła się i rozpięła spodnie Takashiego. Jego penis był twardy i gotowy.
- Komuro-kkkun – powiedziała, uśmiechając się. Mówiła już płynniej, jakby alkohol nie plątał jej już języka. Dosiadła go. Poczuł, jak w nią wchodzi. Była mokra i rozgrzana, więc bez problemu wsunął się do jej środka. Był prawiczkiem, przynajmniej jeszcze kilka sekund temu. Saeko nadawała rytm, siedząc na nim i poruszając się rytmicznie. Sięgnął ku niej, masując nadal jej pełne piersi, podskakujące wraz z każdym ruchem bioder. Wzdychała namiętnie, gdy penetrował ją. Czuł, jak zaciska się na nim, wciągając go jak najgłębiej siebie. Czuł się jak w niebie. Wokół mogło się roić od zombie, ale teraz było mu wszystko, bo robił to, o czym cała reszta facetów z ich liceum mogła tylko marzyć. Pewnie zresztą większość już nie żyła. Czuł jej ciepło, jej bliskość. Chociaż wokół było ciemno, krople wilgoci błyszczały na ich ciałach w świetle leżącej na ziemi, ciągle włączonej latarki. Saeko poruszała się coraz szybciej, oparta dłońmi o jego ramiona.
- Busujima-sempai… dochodzę… - jęknął Takashi, po czym wystrzelił w nią. Saeko nie wydawała się mieć nic przeciwko. Przeciwnie, jej zaciśnięta cipka wyciskała z niego wszystko, sama zaś obficie skrapiała go jej sokami miłosnymi. Saeko wyprostowała się, głośno jęcząc, kiedy ją taką ogarnął rozkosz.
- Komurrrro… kun… - Saeko opadła na jego piersi, po czym zamknęła oczy i zapadła w głęboki sen. Takashi patrzył na nią zaskoczony. Wciąż był jeszcze w niej, a jej duże, jędrne piersi spoczywały na jego klatce piersiowej. Próbował ją obudzić, ale spała mocnym, pijackim snem. Powoli podniósł ją, zdjął z siebie, ubrał, a następnie położył na jej posłaniu. Spojrzał na nią raz jeszcze, leżała taka bezbronna i niewinnie wyglądająca, jakby nic nie zaszło. Westchnął. Był wyczerpany. Po czymś takim od razu zasnęł, nie przejmując się już niewygodą twardych desek świątynnej podłogi.
Genre: non_english
Chapter 1
Saeko Busujima szła przez miasto. Był już wieczór, ale trening w dojo tego wieczora jej się przedłużył i to sprawiło, że dopiero teraz mogła wrócić do domu. Samochody mijają ją, a światła neonów świecą jasno. Słońce powoli zachodzi, ale dzięki neonom na ulicach miasta ciągle jest jasno. Saeko wie, że ta dzielnica nie ma najlepszej reputacji, ale nie boi się. Drewniany miecz, który trzyma w ręku, nie jest przecież dla ozdoby. Kilka razy już w życiu musiała go używać przeciwko bandytom. Zresztą, zdarzało jej się nawet, że sama ich prowokowała, żeby potem przywalić im. To było zabawne. Czasami trochę się tego boi. Za leicht dawała się opanować przemocy.
- Ej, cizia, chcesz się zabawić? – Usłyszała głos. Znowu jacyś napaleni durnie. Już chciała się oddalić, ale jej ręka zacisnęła się mocniej na mieczu. Odwróciła się. Naprzeciwko niej stało dwóch chłopaków. Jeden miał skórzany płaszcz i niebieskie włosy postawione na irokeza, drugi miał jasny dres i był prawie łysy. Typowe menele, pomyślała. To może być wesoło. Przynajmniej się trochę zabawi, spuszczając im wpierdol. Sami się przecież o niego proszą.
- Proszę… nie róbcie mi krzywdy – powiedziała, udając strach. Zrobiła krok do tyłu. Zbliżali się do niej, śmiejąc się obleśnie. - Nie bój się, nic ci nie zrobimy… to może być nawet dla ciebie przyjemne – powiedział ten z irokezem, oblizując się. - Kei, zobacz, jakie ona ma cycki – powiedział jego kumpel, podchodząc do niej bliżej. - Nie… nie… - Saeko dalej udawała przestraszoną dziewczynę, trzymając drewniany miecz za plecami. - Zaraz będziesz krzyczeć „tak, tak” – powiedział Kei, próbując złapać ją za rękę.
Nie zdążył. W tym samym momencie jej ręka wystrzeliła do przodu, a drewniana rękojeść miecza uderzyła punka w podbródek. Chłopak wystrzelił do góry i zaraz potem spadł na dół, trzymając się za szczękę i pluł krwią. Dziewczyna nie czekała i jej obcas wbił się w brzuch drugiego. - Arughhh!!!! – jęczał, zginając się w pół. Wtedy jej ręka znalazła się na jego głowie, a twarz zaraz potem spotkała się z jej kolanem. Poczuła, jak chrupnął złamany nos. Odrzuciła go i podeszła do punka, który właśnie się podnosił. Złapała go za rękę i wykręciła ją boleśnie do tyłu. - Aaaaaaaa!!! – zawył z bólu chłopak, kiedy Saeko prawie złamała mu rękę. - Co mówiłeś o nic nie robieniu? – szepnęła mu do ucha, a kiedy nic nie powiedział, szarpnęła jego rękę mocniej. Ugryzła go w ucho. - Aaaaaa!!! – krzyknął. - No, dalej… - Aaaahhhhaaaahhhaaa!!!
Saeko dobrze się bawiła. Czuła, jak chłopak wił się z bólu. Miała prawdziwą ochotę skręcić mu kark, ale to mogło być kłopotliwe. Nie chciała mieć problemów z policją. SLAP! Nagle coś uderzyło ją w głowę. Saeko puściła chłopaka i padła nieprzytomna na ziemię. Nad nią stał chłopak w dresie, trzymający w ręce kawałek drewnianej ławki. Z jego złamanego nosa ciągle leciała krew. Jego kumpel podniósł się. - So sa dzifka… - powiedział, wypluwając złamany ząb – Sapnący nam sa to… Bierzmy ją, Ryo. Do meliny.
Gdy Saeko odzyskała świadomość, poczuła potworny ból głowy. Leżała na łóżku w jakimś brudnym pokoju. Ściany były obdrapane, firanki ciemne od dymu papierosowego. Była związana, jej ręce sznurkiem związane razem, a potem przywiązane do jej stóp. Jej nogi równie étaient związane. Kawałek szmaty wepchnięto w jej usta, a potem obtoczono, aby tam zostać. - Mhmppmmm!!! – Saeko nie była w stanie powiedzieć ani słowa. Szarpała się i próbowała rozwiązać, ale nie mogła. Sznur wdzierał się w jej ręce i nogi, ale nie chciał puścić. Po kilku minutach drzwi do pokoju otworzyły się. Wszedł punk o imieniu Kei. - Czas na zabawę, ścira – powiedział, uśmiechając się. Ciągle seplenił po tym, jak Saeko wybiła mu zęby.
- Mhmmmm!!!!! – jęczała, kiedy poszedł i odwiązał jej ręce od jej nóg, rozciągając ją na łóżku. Szarpała się za jej bluzkę i zerwał ją. Guziki rozsypały się na wszystkie strony. Zerwana bluzka poleciała na ziemię, a zaraz potem znalazła się tam jej stanik. Punk zacisnął ręce na jej piersiach. Zaczął jej mocno gnieść i masować. - Naaaaa!!! – jęczała Saeko, protestując. Miała dominujący charakter i nie lubiła, kiedy ktoś jej rozkazywał. A już w łóżku. Nie, nie cierpiała tego. Kei nie przejmował się tym oczywiście. Masował jej duże piersi, przyciskając je do siebie. Czuła, jak jej sutki twardnieją. - S takimi cyckami będziesz ciwką jak nis – powiedział Kei, pochylając się nad nią i biorąc jej sutek do ust, liżąc, ssąc i gryząc go. Jego zęby zacisnęły się na jej twardniejącym sutku.
- Ghmmm!!!!! – Busujima bezradnie szarpała się, nie mogąc się uwolnić. Czuła, jak jej ciało powoli ogarnia podniecenie, choć nie chciała go, nie w takiej sytuacji. Jej piersi były molestowane. Kei podniósł się i dalej masując jej piersi rękami, zbliżył usta do jej twarzy. Otworzył usta i patrzył, jak jego ślina kapie na jej twarz. - Hej, zaczął się beze mnie? – do pokoju wszedł drugi, o imieniu Ryo, ten sam, który ją ogłuszył. - Sorki, stary – Kei wstał z drżącej Saeko. - Rozwij jej nogi, weźmiemy ją obaj na raz – powiedział Ryo, zdejmując spodnie, kiedy Kei wyszedł i przeciągał sznur trzymający jej nogi razem. Saeko próbowała się podnieść, ale nie zdążyła, bo zaraz znalazła się między dwójką młodych, silnych mężczyzn. Jej spódniczka i majtki poleciały na ziemię, obie w kawałkach.
- Mghmmm!!!!! – krzyczała. Cztery ręce i dwa języki wędrowały po jej ciele, dotykając ją wszędzie. Lizali jej kark i piersi, ich ręce wchodziły między jej nogi, masturbując ją. Czuła uszczypnięcia i ugryzienia. Ich nagie ciała ocierały się o nią. Kei położył się na łóżku, a Ryo pchnął Saeko na niego, umieszczając ją na nim. Jego ręce chwyciły za jej piersi, gniotąc i masując je dalej.
- Aiiieeeeeeeee!!!! – krzyknęła głośno, kiedy obaj weszli w nią na raz od obu stron. W jej dużych oczach pojawiły się łzy. Kei wtargnął do jej cipki, cały czas zajmując się jej piersiami. Ryo wziął ją od tyłu, penetrując jej ciasną dupę z całą siłą. Ich ręce nie przestawały bawić się jej ciałem. Rozpaczliwie szarpała rękami, próbując zerwać z nich sznurek, ale nie mogła.
Ryo trzymał ją mocno za pieprzyca ją w dupę. Jego język dotykał jej pleców i karku. Od czasu do czasu gryzł ją lekko. Jej duże piersi wisiały na twarzy Keiego, który ssał jej twarde sutki.
- Ghmmmm!!!!! – Busujima jęczała z bezsilnego bólu, kiedy jej duże piersi wypełniały ból od ciągłego ściskania, gniecenia i gryzienia. Ale też czuła, jak rośnie jej podniecenie. Język, który liżąc się po jej plecach, tylko to podniecenie zwiększał. Szarpała się i jęczała. Dwaj mężczyźni ujeżdżali ją coraz mocniej i szybciej. Wiedziała, że nie będzie w stanie z tym dłużej walczyć.
- Auuughhhmmmmm!!!!! – knebel pochłonął jej jęk, kiedy doszła, równo z oboma mężczyznami. Ich nasienie wypełniło ją do granic, sprawiając, że jej orgazm był najmocniejszym, jaki przeżyła. Przyjemność wypełniła jej ciało całkowicie. Mężczyźni wyszli z niej, ale nadzieja Saeko na to, że to już koniec, szybko minęła. Obaj zmienili miejsca i wszystko zaczęło się od nowa. Trwało to długo.
Nad ranem Kei i Ryo siedli na łóżku, pijąc piwo. Saeko klęczała między nogami Ryo, który trzymał ją za głowę i zmuszał do robienia mu laski. Jej ciało pokryte było potem i śladami nasienia, oraz czerwonymi śladami po ugryzieniach. Wszystko ją bolało. Czuła się słaba i biedna. Nie wierzyła, że to możliwe, żeby ona, która zawsze pomiatała innymi, znalazła się w takiej sytuacji. Wielki penis między jej wargami oraz jądra obijające się o jej twarz przypominały jej co się stało. - Co z nią zrobimy? – spytał Kei. - Wypuścimy? - To nas wsypie. Musimy coś wymyślić. - Chyba nie chcesz jej zabijać? - Pojebało cię? Za to można iść do końca życia do mamra. - No to co w takim razie? - Zaraz… Pójdziesz wszystko! - Gulp… gulp… - Saeko posłusznie połknęła jego nasienie. Miała go już w sobie dużo tej nocy. - Przyplinuj ją, a ja zadzwonię w jedno miejsce.
- Dobra, chodź tu, szmato – Kei złapał ją za długie, oblepione w kilku miejscach nasieniem włosy i przyciągnął do siebie, podtykając jej penisa do ust – Rób mi loda, suko! Ryo wyszedł z pokoju. Wrócił po kilkunastu minutach, trzymając kubek. Saeko siedziała na kolanach Keiego, który bawił się jej piersiami. Ryo podszedł do niej i zmusił ją do wypicia zawartości. To chyba była cola. Busujima, dławiąc się i krztusząc, wypiła wszystko. Kilka chwil potem leżała nieprzytomna na ziemi. - To trucizna? – spytał Kei. - Nie, mocny środek nasenny. Żeby nie robiła problemów podczas transportu. - Transportu? - Tak, załatwiłem wszystko. Zabiorę ją stąd i jeszcze nam zapłacę. - Gdzie zabiorę? - A to już nie nasza sprawa. Płacę i tyle.
Saeko obudziła się na zimnej, betonowej podłodze. Wokół niej były metalowe pręty tworzące jakby klatkę. Na szyi miała metalową obrożę, do której przyczepiony był łańcuch łączący ją z klatką. Jej ręce były związane za jej plecami. Wszystko ją bolało. Jej nagie ciało ciągle miało ślady seksu, do którego była zmuszona. Ale gdzie była? Nie wiedziała. Czy to była piwnica tych dwóch bandziorów? A może jakieś inne miejsce? Nie mogła sobie przypomnieć niczego, żadnej podróży ani nic. Nie wiedziała, jak długo tu była ani jak się tu znalazła. Czuła, jak boli ją ramię. Widziała na ręce ślady nakłuć, chyba jakichś igieł.
Niedługo usłyszała kroki. Do jej klatki podeszły trzy wysokie, silnie wyglądające kobiety. Jedna z nich otworzyła klatkę i złapała za łańcuch, odczepiając go od klatki. Szarpnęła nim, zmuszając Saeko do wstania. - Idziemy – powiedziała kobieta, a Saeko automatycznie wstała. Czuła, że musi być posłuszna. To było coś dziwnego, nigdy się tak nie czuła. Zawsze to ona innym rozkazywała. Czemu? Co się stało? Czy to od tego, co jej wstrzyknęli?
- Gdzie ja jestem? – spytała Busujima, wstając powoli. Czuła się słaba. Żadna z kobiet nie odpowiedziała jej, tylko zmusiły ją, żeby poszła za nimi. Została zaprowadzona pod prysznic. Strumień ciepłej wody i gąbka z mydłem zmyły z niej ślady seksu. Jedna z kobiet umyła jej włosy szamponem. Suszarkami i ręcznikami wysuszono ją. Posłusznie dała się zaprowadzić do innego pokoju. Tam posadzono ją na krześle. Jedna z kobiet nałożyła jej mocny, ostry, wyzywający makijaż, podkreślony czerwoną szminką. Gdy skończyły, wzięły się za jej ubranie. Dostała do założenia czerwoną, prowokującą bieliznę, krótką, czarną spódniczkę, ledwie zakrywającą pośladki i krótką bluzkę, kończącą się trochę poniżej jej piersi. Wysokie obcasy, na których ledwie mogła stać, były ostatnim elementem.
Gdy już skończono, zaprowadzono ją do innego pomieszczenia. Tam zmuszono ją do ustawienia się po środku pokoju. Przy pomocy łańcuchów została zmuszona do stania w miejscu, z rękami uniesionymi do góry. Dopiero teraz dostrzegała kilka wycelowanych w nią kamer. Na ekranach nad nimi pojawiały się sumy pieniędzy. Zrozumiała. Była licytowana. Zaczęła się rozpaczliwie szarpać, ale łańcuchów nie mogła zerwać. Widziała, jak liczby na ekranach rosną. W końcu jeden z ekranów zaświecił się. Zaraz potem do pokoju weszły te same kobiety. Rozwiązały ją, ale zaraz związały jej ręce za plecami. Saeko szarpała się, ale bez efektu. Wyprowadzono ją do dużej sali, w której znajdowały się pudła. - Niieeeeee!! Nieeee!!! Nghmmmm!!! – jej krzyki zostały przerwane, kiedy do ust wcisnięto jej plastikową kulkę jako knebel. Zanim zdążyła się zorientować, zapakowano ją do jednego z pudeł. Ich ściany były wyścielane materiałem i gąbką. Patrzyła tylko, jak wieko jest zamykane i słyszała przybijanie gwoździ.
Gdy Saeko otworzyła oczy, stwierdziła, że nie jest już w skrzyni. Leżała na łóżku. Chciała przetrzeć oczy, ale odkryła, że ręce ma dalej związane za plecami. Powoli wstała. Leżała na różowej pościeli. Pokój, w którym się znajdowała, cały urządzony był na różowo. Meble, ciuchy, wszystko. Saeko patrzyła na to z niesmakiem i obrzydzeniem. Ale gdzie się znajdowała? Co to za miejsce? Wtedy drzwi się otworzyły do środka wszedł… Kohta!
- Co? Kohta? Uwolnij mnie, szybko! – krzyknęła Saeko. W odpowiedzi uderzenie otwartą dłonią posłało ją na łóżko. - Zamknij gębę, niewolnico – powiedział Kohta, patrząc na nią. Saeko obróciła się do niego, jej policzek był cały czerwony. - Kohta, ja… - Na kolana, niewolnico!
Saeko była za słaba, żeby się opierać, a dodatkowo nie potrafiła. Spełniała każdy rozkaz, jaki usłyszała. Padła na kolana przed swoim znajomym ze szkoły. - Słuchaj, zapłaciłem za ciebie dużo pieniędzy, musiałem sprzedać część mojej kolekcji i jeszcze wziąć kredyt. Ale musiałem cię mieć. Od tej pory będziesz moją niewolnicą. Zrozumiałaś? - Tak… - patrzyła na niego z niechęcią, ale nic nie mogła zrobić. Była bezsilna. Ona, która zamiatała pod nogi silniejszych od niego, klęczała posłusznie przed tym grubym nerdem.
- A teraz do pracy – powiedział i rozpiął zamek w spodniach, wysuwając na wierzch swojego członka. - Tak – odpowiedziała Saeko i posłusznie zaczęła całować jego duży wacka. Jej język przesuwał się po całej jego długości. Uniosła go i wzięła do ust jego jaja, liżąc je długo i namiętnie. Gdy skończyła, otworzyła usta i wzięła między swoje czerwone wargi jego fiuta. Centymetr po centymetrze wsuwała go coraz głębiej. Jej język pieścił go, podczas gdy ona ssała go. Czuła, że wiele mu nie potrzeba. Nie znosiła smaku nasienia, ale skoro nie kazał jej wyjmować penisa z ust, to dokończyła go w nich. Kohta patrzył zadowolony, jak połyka jego nasienie. Wiedziała, że choć go nienawidzi, nie zrobi niczego, żeby mu się przeciwstawić. Już się zastanawia, jakie stroje jej kupi. Miała w niej wierną i posłuszną niewolnicę.
Genre: harry_potter
Chapter 1: (Not) A Romance Story
The party was in full swing when Harry decided it was safe to leave the small coffee shop. Tonight, the Three Broomsticks was holding a Commemoration Party for the defeat of the Dark Lord, and most of the wizarding population around Hogsmeade were gathering there. Between the euphoria of meeting and catching up with old friends again, most had forgotten about him, and Harry was glad they had. It was suffocating in there, with all the people talking and being happy in general. He could not bring himself to be like them.
It was chilling outside. The clear winter night sky was decorated with thousands of bright stars, and even the moon looked brighter than usual. It was a lovely night to be outside. The street was almost empty, except for a few stragglers who were too drunk to remember their way home.
Cold breezes rushed past him, and Harry fumbled with his robe for his wand; lovely night or not, it was still too cold. After casting the warming charm on his robe, Harry moved further away from the entrance and walked down the familiar street that led him to Hogwarts, not exactly sure why he wanted to see that place – those ruins – again. That was when he saw the shadow of a man, leaning against the brick wall across the street. Harry was not in the mood to chat, but he waved at the man nonetheless after he saw clearly who the man was.